Menu

W OGRODZIE SZTUKI

Maria Sibylla Merian

5  wykładów online w co drugi czwartek miesiąca według kalendarza spotkań o godzinie 19.00; czas trwania 75 min.Aby wziąć udział w spotkaniu należy wykupić bilety w cenie 27 zł za jedno spotkanie. Cena zawiera VAT, płatność przelewem.

Fundacja Art Transfer ul. Kostrzewskiego 1 00-768 Warszawa

VOLKSWAGEN BANK numer rachunku : 51 2130 0004 2001 0611 2361 0001

 

Rejestracja na wykład odbywa się na  www.arttransfer.pl/zgloszenia a w odpowiedzi prześlemy link do spotkania online na 60 minut przed startem wydarzenia. Wykład odbywać się będzie na platformie Zoom. Prosimy o wcześniejsze zainstalowanie stosownego programu https://zoom.us/.

Prowadząca: Ewa Szachowska

Arteterapeutka, koordynatorka i autorka projektów edukacyjnych oraz wieloletnia współpracowniczka Fundacji Art Transfer (od 2013 roku).  Współpracuje z Muzeum Sztuki Nowoczesnej nad Wisłą przy projekcie Dojrzali Wspaniali. Prowadzi warsztaty, oprowadzania, wykłady i różnorodne działania edukacyjne wykorzystujące medium sztuki, dedykowane głównie dorosłym, szczególnie seniorom, także  osobom z niepełnosprawnością i dzieciom. Pasjonatka historii sztuki – z wykształcenia i z zamiłowania. Zajmuje się edukacją przez sztukę i arteterapią zarówno od strony koncepcyjnej, jak i warsztatowej. Prowadzi także warsztaty i pracuje jako przewodnik w Ogrodzie Botanicznym Uniwersytetu Warszawskiego

Od Autorki:

Cykl powstał na bazie moich dwóch wielkich pasji; historii sztuki i botaniki. Kwiaty były pierwsze. Pojawiły się w dzieciństwie, w wielkiej obfitości, w ogródku prababki, należącym do jednego z najstarszych w Warszawie Pracowniczego Ogrodu Działkowego” Rakowiec”.  Z tamtych czasów zostało mi zamiłowanie do czereśni, bezsprzecznie związanych z nimi szpaków i irysów, kwiatów, które według prababki zamieszkiwane były często prze elfy. Wtedy chyba zasiana została we mnie idea kobiety-ogrodniczki. Tej, która zna i rozumie potrzeby i właściwości roślin, potrafi także sprawić, by co roku na nowo rozkwitły.  Potem były wyjścia z matką do Muzeum Narodowego i spotkanie z” Tajemniczym ogrodem” Mehoffera. Tu moja idealna ogrodniczka nabrała kształtów kobiety w kobaltowej sukni. Jej dziecku wolno było biegać nago po trawie i bawić się malwami, w ogrodzie pomagała jej złota ważka. Matka była wielbicielką barokowych martwych natur z kwiatami. Drobiazgowo analizowała skład gatunkowy bukietów, doświadczonym okiem wyłapywała zawirusowane odmiany tulipanów, szukała wśród liści motyli, błyszczących chrząszczy i ślimaków, uwielbiała nadgryzione przez szkodniki liście i ślady szarej pleśni na owocach. I umiała o tym opowiadać. Pewnie dlatego z zapałem studiowałam ogrodnictwo.  Zainteresowanie sztuką nigdy nie wygasło, a nawet więcej, z czasem pod wpływem rozlicznych lektur, podróży i przyjaźni z ludźmi, dla których sztuka i historia sztuki stanowią sedno życia, przerodziło się w prawdziwą pasję, zmodyfikowało moją ścieżkę, skierowało kroki zawodowe ku edukacji w medium sztuki i arteterapii.  Wykłady są propozycją spojrzenia na sztukę okiem ogrodniczki i pasjonatki historii sztuki. Stąd nieprzypadkowy wybór wielkich twórców, którzy oprócz artystycznych talentów skrywali w sobie miłość do kwiatów, drzew i ogrodów. Zapraszam!

 

15 października: Maria Sibylla Merian – królowa motyli

Maria Sibylla Merian( 1647-1717) urodziła się we Frankfurcie w Niemczech. Należała do bardzo utalentowanej rodziny rytowników i malarzy. Jej ojciec, Matthew Merian był rysownikiem, grafikiem i wydawcą. Jej starszy brat pracował jako utalentowany, znany malarz. Ojciec Sibylli zmarł, kiedy miała zaledwie trzy lata. Utalentowana plastycznie dziewczynka znalazła oparcie w osobie ojczyma- James Morell, był znakomitym malarzem, grawerem i sprzedawcą dzieł sztuki. To on wziął na siebie odpowiedzialność za edukację przyszłej artystki. Spędził godziny ucząc Sibyllę sztuki malowania kwiatów. Merian fascynowała się owadami i już jako dziecko zaczęła z pasją badać gąsienice jedwabników. Ku niezadowoleniu matki, Morell zachęcał pasierbicę do kontynuowania jej niezwykłego hobby, choć było uważane za nieodpowiednie zajęcie dla młodych dam z XVII wieku.

Pasja badawcza nie opuściła Sibylli przez całe życie. Udało jej się nawet zaoszczędzić wystarczająco dużo pieniędzy na podróż do holenderskiej kolonii Surinam w celu zbadania tropikalnych gatunków owadów. Merian miała 52 lata gdy wypłynęła wraz z córką Dorotheą Marią w czerwcu 1699 roku do Ameryki Południowej. Tropikalny raj stał się jej pracownią i laboratorium. Atak malarii i słabe zdrowie zmusiło artystkę- badaczkę po dwóch latach pobytu w Surinamie do powrotu do Europy. Jej córka pozostała w Surinamie przez kolejne pięć lat, aby kontynuować pracę matki.

Po powrocie do Amsterdamu Merian podjęła się monumentalnego zadania polegającego na opracowaniu książki o metamorfozach egzotycznych owadów z Surinamu. Zatrudniła profesjonalnych grawerów do wykonania dużych płyt wykonanych na podstawie jej obrazów z Surinamu. Sama wykonała opisy kolejnych tablic, a dyrektor amsterdamskiego ogrodu botanicznego Caspar Commelin określił gatunki roślin. Pojawienie się Metamorphosis insectorum surinamensium w 1705 roku wywołało sensację. Piękne, naturalnej wielkości tablice ukazywały egzotyczne owady w nieopublikowanych wcześniej stadiach i ich naturalnym otoczeniu to znaczy na roślinach, na których żyją. 62 tablice i staranne opisy pobudziły wyobraźnię kolekcjonerów historii naturalnej, którzy znali gatunki owadów przedstawione przez Sibyllę Merian tylko z wysuszonych okazów. Merian jako pierwsza odnotowała takie obserwacje dotyczące metamorfozy owadów. W 1843 r., prawie 150 lat po wydaniu jej książki, w publikacji The Naturalists Library napisano, że obrazy Merian „nie zostały przewyższone przez współczesnych przez żadne dzieła sztuki o podobnym opisie, a metody i formy jej pracy mogą nadal służyć jako lekcja. Jej sposób wprowadzania owadów w ich różne etapy metamorfozy w związku z roślinami, którymi się żywią, jest naszym zdaniem nie tylko pouczający, ale niezwykle elegancki, a jej umiejętność komponowania obrazów ma wszelkie walory artystyczne, niezwykle miłe dla oka”. Sibylla Merian nie tylko malowała owady i ich rośliny żywicielskie. Zainteresowanie pracą skłoniło ją do zebrania i wyhodowania własnej kolekcji roślin w celu ich studiowania i malowania.

 

29 października: Séraphine Louis . Botanika wyobraźni, kwiaty malowane nocą

Twórczość francuskiej malarki Séraphine Louis( 1864-1942) wpisuje się w nurt sztuki art brut. Była samoukiem, jej inspiracjami stały się witraże w miejscowej gotyckiej katedrze i atlasy botaniczne oglądane ukradkiem, podczas sprzątania domów zamożnych ludzi. Intensywność wyrazu jej prac tak pod względem kolorystyki jak i powtarzalności tematów bywa interpretowana jako chodzenie po cienkiej linii między ekstazą twórczą a chorobą psychiczną. 

Pochodziła z ubogiej rodziny. Wcześnie straciła oboje rodziców. Od dzieciństwa pracowała jako pasterka krów, potem jako pomoc domowa. Imała się różnych brudnych, żmudnych, trudnych fizycznie prac, których inni unikają. Od 1901 zamieszkała w Senlis, gdzie znalazła pracę jako gospodyni domowa i wynajęła swoje pierwsze samodzielne mieszkanie. Wtedy też, będąc już dojrzałą kobietą, zaczęła malować. Pierwsze prace Séraphine przedstawiają niewielkie martwe natury złożone z owoców zwisających z gałęzi. 

Sama robiła farby. Korzystając z prastarej, ludowej wiedzy zielarskiej, zbierała rośliny, korę drzew, barwne odmiany glinki ziemnej. Eksperymentowała, ucierała świeże kwiaty i liście w moździerzu. Rozcieńczała barwniki w białym Ripolinie, najtańszej przemysłowej farbie, którą kupowała w drogerii Duval w Senlis. Fakt, że Séraphine Louis, niewykształcona pomoc domowa  odważyła się malować, był niezrozumiałą anomalią dla mieszkańców Senlis, powodem plotek i niewybrednych komentarzy. Niezwykła przyjaźń z niemieckim kolekcjonerem i marszandem sztuki Wilhelmem Uhde odmieniła życie Séraphine i zaowocowała powstaniem wielkoformatowych prac, których tematem były zawsze rośliny, bukiety ułożone z nieistniejących gatunków kwiatów i fantastyczne motywy rajskiego drzewa życia. Dzięki Wilhelmowi Uhde mogła porzucić sprzątanie cudzych domów i całkowicie poświecić się malowaniu.

 

12 listopada: Gustav Klimt. Spokój odnaleziony w ogrodzie

Jako jedna z wiodących osobowości wiedeńskiego fin de siècle’u Gustav Klimt( 1862-1918) stworzył dzieło, dzięki któremu stał się tym, kim jest teraz: najsłynniejszym austriackim malarzem na świecie, a jego obrazy stały się ikonami sztuki, symbolami Wiednia. Wielbił piękno kobiecego ciała. Kobietom i miłości cielesnej poświecił swoje najsłynniejsze obrazy. Fascynował go związek miedzy Erosem i Tanatosem. Nie wyobrażamy sobie Wiednia bez Pocałunku, Nuda Veritas i Fryzu Beethovena , choć niestety miasto musiało się pożegnać ze Złotą Dama, czyli portretem Adeli Bloch- Bauer I z 1907 roku. Jako artysta był podziwiany w Paryżu, Wiedeń odrzucił jego sztukę ze względu na zbyt prowokacyjny charakter. Przepełnione erotyzmem wizje malarskie budziły zgorszenie nawet w dekadenckich kręgach wiedeńskiej socjety.

Sam artysta napisał o sobie skromnie:

Potrafię rysować i malować. Wierzę w to ja sam, a kilka innych osób mówi, że w to wierzy. Ale nie jestem do końca pewien, czy to jest prawda. Pewne są jedynie dwie rzeczy: Nie istnieje żaden mój autoportret. Nie jestem zainteresowany sobą jako materiałem na obraz, a raczej innymi ludźmi, szczególnie kobietami, a jeszcze bardziej innymi fenomenami. Jestem przekonany, że jako osoba nie jestem szczególnie interesujący. Nie można we mnie dostrzec niczego szczególnego, jestem malarzem i to spośród tych, którzy malują codziennie, od świtu do zmierzchu. Maluję postacie, pejzaże czasami portrety. Słowa, czy to w mowie, czy w piśmie, nie przychodzą mi łatwo, szczególnie kiedy mam powiedzieć coś o sobie lub swojej pracy. Jeśli musze napisać zwykły list, to jestem przerażony, jakbym miła dostać choroby morskiej. Ludzie będą musieli obyć się bez mego artystycznego czy literackiego autoportretu – tak jak dotychczas. Jeśli ktokolwiek chce mnie zrozumieć – jako artystę, bo tylko to jest interesujące – powinien uważnie patrzeć na moje obrazy i z nich spróbować dowiedzieć się, kim jestem i czego pragnę. 

 

Żył tak jak malował, bardzo intensywnie, z pasją. Ubrany w przepastny malarski fartuch w swojej wiedeńskiej pracowni, malował codziennie przez wiele godzin. Jak odpoczywał? Gdzie nabierał sił do intensywnej pracy? Począwszy od końca lat 90. XIX w. Klimt spędzał coroczne letnie wakacje z rodziną swojej partnerki Emilie Flöge nad brzegiem Attersee. Uwielbiał długie, poranne, samotne wędrówki po okolicznych lasach. Potrafił wynurzyć się z zarośli w najbardziej odludnym miejscu. Z tego powodu miejscowi nazywali go Waldschrat („demon leśny”) 😊. W Attersee powstało wiele obrazów przedstawiających przydomowy ogród państwa Flöge, okolice zamku Kammer am Attersee i okolicznych lasów. Pejzaże stanowią jedyny gatunek oprócz malarstwa figurowego, który poważnie zainteresował Klimta. Podobnie jak Monet lubił malować z łodzi i wiele jego prac powstało właśnie na pokładzie łódki. Ogród inspirował go do malowania kwiatów, z tego miejsca czerpał energię twórczą, ogród służył też artyście jako miejsce do medytacji.

26 listopada: Nobilitacja ornamentu. Motywy roślinne w sztuce secesji

Popularne jest twierdzenie, że niektóre style mają swoją faunę i florę. Niewątpliwie należy do nich secesja, której szczególnie bliskie jest bogactwo motywów roślinnych. Jakie rośliny tworzyły bogatą florę secesji? Na pewno kwiaty o budowie promienistej, takie jak róża polna( równie popularne jak rozwinięte kwiaty były różane pąki kwiatowe), oset czy lilia.

Bardziej jednak podobały się twórcom secesji kwiaty o symetrii dwubocznej: irysy, cyklameny, bratki, kwiaty roślin motylkowych takich jak akacja czy groszek pachnący lub kwiaty asymetryczne jak kalia. Skłonna do wertykalizmu secesja uwielbiała kwiaty o wysokich łodygach: lilie, naparstnice i dziewanny, ale fascynowały ją również miękkie wijące się łodygi powojów i dzikiego wina. Secesja lubiła bardzo rośliny wodne, płasko rozpościerające liście na powierzchni stawu jak lilie wodne. Można to wytłumaczyć zamiłowaniem do płaskiej plamy barwnej i upodobaniem do wszelkich motywów związanych z wodą bądź z wilgotnym środowiskiem, także glony, morszczyn, paprocie i skrzypy. Podobały się kwiaty o nietypowych, oryginalnych kształtach: fuksje, lilia złotogłów, egzotyczne orchidee i kwiaty z Dalekiego Wschodu, ulubione motywy sztuki chińskiej i japońskiej, budzące zachwyt chryzantemy, peonie chińskie i kobaltowe irysy. Najbardziej niezwykłym osiągnieciem secesji jest wprowadzenie do repertuaru ornamentów roślin pospolitych, które można znaleźć na łące, w lesie, w wiejskim ogrodzie. Na piedestał wyniesione zostały: osty, kwiaty i dmuchawce mniszka, kąkole, pierwiosnki, nasturcje, jemioła, skrzydlaki klonu, owoce kasztanowca, kłosy zbóż i traw. Artyści secesji używali jako motywów nie tylko kwiatów, liści i owoców, dostrzegli również piękno łodyg i korzeni, skręconych konarów drzew.

Wielu artystów secesji – René Lalique, Eugène Grasset, Émile Gallé czy Stanisław Wyspiański było namiętnymi miłośnikami roślin, kilku z nich, tak jak Gallé czy Hermann Obrist miało za sobą studia botaniczne.

10 grudnia: Claude Monet. Artysta, który powiedział: “Mój ogród jest moim najpiękniejszym arcydziełem.”

Kiedy narodził się w artyście – malarzu, artysta – ogrodnik? Czy wtedy, gdy jadąc z Paryża w kierunku Normandii zobaczył przez okna pociągu sady w Giverny? Czy może wcześniej, gdy oczarowany malował swoją ukochaną Camille i synka Jean’a tuż obok Argenteuil, na łące pełnej czerwonych maków? A może urodził się artystą z duszą ogrodnika? Nie wiadomo.

W maju 1883 Claude Monet( 1840-1926) wraz z rodziną przeprowadził się do Giverny, małej wioski położonej około 75 km na zachód od Paryża. Wynajął tam dom z dużym ogrodem pełnym cyprysów, otoczony owocowym sadem. Z pomocą rodziny i odwiedzających go przyjaciół zamienił teren wokół domu w wypełniony czerwonymi makami, nasturcją i słonecznikami ogród. Jesienią sadził cebulki żonkili i pierwiosnków. Ogrodniczą pasję dzielił z przyjacielem- impresjonistą Gustave’em Caillebotte’m, obaj artyści wymieniali się nasionami i sadzonkami, dzielili się poradami i wiedzą na temat uprawy kwiatów.

Pod koniec lat 80. XIX wieku Monet zaczął zdobywać znaczną popularność, zarówno w Europie, jak i za Atlantykiem. W listopadzie 1890 mógł wreszcie kupić wynajmowany dotąd dom. Jako właściciel posiadłości rozpoczął ambitny plan ogrodniczy zmierzający do powiększenia i uatrakcyjnienia ogrodu: zatrudnił do pomocy początkowo dwóch, a potem aż sześciu pełnoetatowych ogrodników, zbudował dużą szklarnię, gdzie rozmnażał nowe rośliny i tworzył własną rozsadę. Wynajął też w pobliżu oddzielny teren, aby przenieść wszystkie warzywa i krzewy owocowe tak, aby w ukochanym, przydomowym ogrodzie rosły wyłącznie gatunki ozdobne. Jego kolekcja kwiatów, drzew i krzewów ozdobnych rosła z roku na rok i stawała się coraz bardziej znana w Europie. Ogród wypełniły najciekawsze gatunki i odmiany irysów, piwonii, ostróżek, maków orientalnych, astrów, glicynii, bambusów i wielu innych. Całość musiała kosztować fortunę. Monet z czułością doglądał swoich roślinnych skarbów, czuł się w Giverny szczęśliwy.