Menu

SPOTKANIA STYCZNIOWE

Henri Rousseau, Egzotyczny pejzaż, 1908.                           

 

Zapraszamy na styczniowy cykl spotkań „W ogrodzie sztuki”

czwartek, godz. 19.00, ok. 75 minut

7 stycznia: Celnik Rousseau i jego egzotyczna dżungla

14 stycznia: Jan Stanisławski. Pochwała chwastów i czarnego bzu

21 stycznia: Stanisław Wyspiański. Kościół porośnięty bratkami i nasturcją

28 stycznia: Lucian Freud. Rośliny, które na nas patrzą

 

Prowadząca: Ewa Szachowska

Arteterapeutka, koordynatorka i autorka projektów edukacyjnych oraz wieloletnia współpracowniczka Fundacji Art Transfer (od 2013 roku).  Współpracuje z Muzeum Sztuki Nowoczesnej nad Wisłą przy projekcie Dojrzali Wspaniali. Prowadzi warsztaty, oprowadzania, wykłady i różnorodne działania edukacyjne wykorzystujące medium sztuki, dedykowane głównie dorosłym, szczególnie seniorom, także  osobom z niepełnosprawnością i dzieciom. Pasjonatka historii sztuki – z wykształcenia i z zamiłowania. Zajmuje się edukacją przez sztukę i arteterapią zarówno od strony koncepcyjnej, jak i warsztatowej. Prowadzi także warsztaty i pracuje jako przewodnik w Ogrodzie Botanicznym Uniwersytetu Warszawskiego.

 

7 stycznia: Celnik Rousseau i jego egzotyczna dżungla

Henri Rousseau (1844-1910), znany również jako Le Douanier – Celnik, z racji wykonywanego zawodu poborcy opłat, był francuskim malarzem samoukiem. Wyśmiewany za życia przez krytyków, zyskał uznanie wśród współczesnych mu najwybitniejszych artystów. Jego pracami zachwycali się Pablo Picasso, Henri Matisse i Henri Toulouse-Lautrec. Z czasem został nazwany genialnym samoukiem, jednym z najwybitniejszych przedstawicieli sztuki naiwnej.

Choć najbardziej znany jest z obrazów przedstawiających tropikalną dżunglę, wiadomo, że nigdy nie podróżował poza Francję. Inspiracje czerpał z wizyt w paryskim ogrodzie botanicznym, ilustracji z książek i opowieści kolegów, żołnierzy, którzy odbyli służbę w tropikach. Życie Celnika Rousseau tak obrosło legendami tworzonymi przez zaprzyjaźnionych z artystą: poetę Guillaume’a Apollinaire’a i pisarza Alfreda Jarry, że czasem nie sposób oddzielić fantazji od prawdy. Sam Celnik nigdy nie zdementował opowieści o swojej wyprawie do Meksyku wraz z oddziałami Napoleona III. Jedno jest pewne – tropikalna dżungla z jego obrazów, kipiąca barwnymi roślinami, pełna egzotycznych zwierząt, wypełniona dźwiękami fletu zaklinacza węży, zawieszona gdzieś na granicy jawy i snu należy do najpiękniejszych leśnych pejzaży w historii sztuki.

Fot. Henri Rousseau, Dżungla równikowa, 1909.
Fot. Henri Rousseau, Walka pomiędzy tygrysem a bawołem, 1908. 

 

14 stycznia: Jan Stanisławski. Pochwała chwastów i czarnego bzu

Charakterystyczną cechą jego postaci była znaczna tusza. Do zakopiańskich legend przeszła historia o tym jak góral powożący małą furką, poproszony przez Jana Stanisławskiego (1860-1907) o podwiezienie z Zakopanego do Kuźnic, patrząc na malarza głośno się zastanowił: Czy ja was, panie, aby na jeden raz całego zabiorę?

Nie bez powodu Julian Fałat, rektor krakowskiej ASP, w 1897 powołał Stanisławskiego na stanowisko profesora katedry pejzażu. W twórczości tego artysty próżno szukać portretów czy choćby scen rodzajowych. Zasłynął jako twórca niewielkich, malowanych przeważnie na tekturze, nastrojowych pejzaży. Jego obrazy nazywano „poematami o naturze”- perfekcyjnie oświetlone widoki o szerokich, bezkresnych horyzontach, zbudowane z równoległych partii nieba, ziemi lub wody, często niezwykle kadrowane. Artysta skupiał się na jednym motywie, któremu podporządkowywał pozostałą część kompozycji. Takim wykadrowanym elementem mógł być fragment starego muru z krzakiem czarnego bzu, słonecznik, zapomniana na polu główka kapusty czy bodiak, jeden z ulubionych malarskich motywów artysty. Stanisławski nazywał te motywy „biedactwami” i nadawał im rolę głównych bohaterów swoich obrazów.

Fot. Jan Stanisławski, Malwy, ok. 1900. 
Fot. Jan Stanisławski, Kwitnące maki, ok. 1887. 

 

21 stycznia: Stanisław Wyspiański. Kościół porośnięty bratkami i nasturcją

Był najwybitniejszym przedstawicielem krakowskiej secesji. Należał do twórców wszechstronnych, totalnych. Jego praca artystyczna obejmuje prócz malarstwa sztalugowego, pastele, malarstwo ścienne, witraże, winiety i ozdobniki graficzne, elementy wyposażenia wnętrz, meble, tkaniny, wyroby z metalu. Podobnie jak wielu innych artystów secesji Stanisław Wyspiański (1869-1907) był wielkim miłośnikiem kwiatów.

W liście do Lucjana Rydla z 19 stycznia 1896 pisał: „Nie mogę się doczekać kwiatów i wiosny i wyobrażam sobie moje szaleństwo, jak cały pokój będzie pełen woni i barw, zielska, zieloności, chwastów…” Gdy do Krakowa zawitała wiosna, Wyspiański napisał przyjacielowi: „Tymczasem wycieczki na Bielany, nad Wisłę, na łąki po kwiaty i stylizowanie tychże i od razu zastosowanie do lamp, świeczników, kolumn, słupów, fasad, fryzów, ścian. Jest to cały świat lśniący, tęczowy, dziwny – chcę się wżyć w niego. Jakie tam cuda!” 

Fot. Stanisław Wyspiański, Róże, Fragment polichromii w kościele oo. Franciszkanów w Krakowie, 1895.
Fot. Stanisław Wyspiański, Bratki, Projekt polichromii w kościele oo. Franciszkanów w Krakowie, 1903.

 

28 stycznia: Lucian Freud. Rośliny, które na nas patrzą

Obrazy roślinne Luciana Freuda, mimo swojej wyjątkowej oryginalności, są nadal pomijanym i niedocenianym fragmentem jego twórczości. Podczas gdy stulecia ilustracji botanicznych i malarstwa martwej natury zobiektywizowały rośliny i skupiały się na ich estetycznym wyglądzie i symbolicznych znaczeniach, portrety roślin Freuda usuwają to kulturowe kodowanie do tego stopnia, że ​​tajemnicza obecność rośliny ujawnia się w całej okazałości. W jego twórczości rośliny mogą być tym, czym są, nieodwracalnie pochłonięte swoim lakonicznym charakterem i niewzruszonym trwaniem.

Wszyscy, którzy znali Freuda, zgadzają się, że rośliny zawsze odgrywały bardzo ważną rolę w jego życiu. Wieloletnia kochanka i modelka, Susanna Chancellor, z entuzjazmem wspomina o jego zainteresowaniu roślinami i potrzebie ich posiadania. „Spędzał dużo czasu, patrząc na nie” powiedziała, dodając, że raz w miesiącu ona i Freud wstawali przed świtem, żeby pojechać na targ kwiatowy w Covent Garden, skąd przywozili całe naręcza roślin. Tę tradycję kontynuował przez dwadzieścia lat asystent malarza David Dawson, który także wspomina, że Freud lubił bambusy, wawrzyny czyli drzewka laurowe i hortensje dębolistne, a z kwiatów ciętych: pachnące piwonie, cyklameny i różowe gałązkowe goździki. Artysta nie był miłośnikiem intensywnie kolorowych kwiatów, w roślinach podziwiał ich architektoniczną, liniową konstrukcję.

Fot. Lucian Freud, Buttercups, 1968.
Fot. Lucian Freud, Two plants, 1980.

 

Bilety i karnet na spotkania można kupić w zakładce ZGŁOSZENIA, która znajduje w prawym, górnym rogu strony (www.arttransfer.pl/zgloszenia). Pojedynczy bilet kosztuje 27 zł., koszt pakietu zawierającego 4 wykłady wynosi 81 zł. 

Wykład odbywać się będzie na platformie Zoom. Link do wykładu znajduje się na bilecie. Prosimy o wcześniejsze zainstalowanie stosownego programu https://zoom.us/

W razie pytań prosimy o kontakt na office@arttransfer.pl